Bloog Wirtualna Polska
Jest 1 260 639 bloogów | losowy blog | inne blogi | zaloguj się | załóż bloga
Kanał ATOM Kanał RSS

Poniedziałek: Drużyna weekendu

poniedziałek, 21 września 2009 18:09
Choć kandydatów było kilku, to drużyną weekendu na europejskich boiskach został Manchester United. Odejście Cristiano Ronaldo wcale nie zaszkodziło "Czerwonym Diabłom", a wpadka z Burnley była tylko wypadkiem przy pracy.

Rooney i spółka nie dali rady beniaminkowi z Burnley, ale w spotkaniach z zespołami, które będą się liczyć w walce o mistrzowstwo, regularnie zbierają po trzy punkty. Najpierw Arsenal, potem zatrzymanie niepokonanego Tottenhamu, a w ostatniej kolejce derbowe zwycięstwo z Manchesterem City 4:3. W pażdzierniku i listopadzie jeszcze ważne mecze z Liverpoolem i Chelsea, i to one zdecydują kto będzie liderem na półmetku sezonu.


Podziel się
oceń
0
0

komentarze (6) | dodaj komentarz

Dawidowski zapisuje się na treningi!

piątek, 11 września 2009 18:29
Prawdziwa legenda krakowskiej Wisły wygrzebuje się z kolejnej kontuzji i powoli wraca do treningów.Tomasz Dawidowski po dziewięciu latach wraca do Lechii Gdańsk.


W ostatnim czasie wychowanek gdańśkiego klubu zmagał się z czwartym w życiu zerwaniem więzadeł krzyżowych. Przypomnijmy, że po przejściu z Amiki Wronki w 2004 roku, Dawidowski w barwach Wisły Kraków zagrał zaledwie 14 spotkań. Co najlepsze, niegdyś najlepiej zarabiający zawodnik "Białej Gwiazdy", żadnego z tych meczów nie rozpoczął od pierwszej minuty.

...ale nie tak szybko

Być może "wraca" to za dużo powiedziane. Póki co, Dawidowski otrzymał zgodę tylko na przyłączenie się do treningów "Biało-zielonych", a w klubie nikt skacze z radości, że udało się pozyskać klasowego napastnika. Nic w tym dziwnego, bo w Lechii nikt nie wpadłby na taki pomysł. Wymagania i potrzeby finansowe Tomka z pewnością przekraczają realne możliwości gdańskiego skarbca, a ryzyko kontuzji w przypadku tego zawodnika jest większe niż Owena i Grzelaka razem wziętych.

Nie skreślajmy jeszcze Dawidowskiego. Niech otrzyma kolejną szansę i większy kredyt zaufania od obecnego trenera, niż w przypadku Macieja Skorży. Niech posłuży mu przykład cztery lata starszego Tomka Frankowskiego, który z powodzeniem ciągnie wózek z napisem "Jagiellonia Białystok". Ze sportowej depresji z powodzeniem wyszedł już Radosław Matusiak. W naszej lidze wszystko jest możliwe.






Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Słowenia - Polska 3:0: Żenada

czwartek, 10 września 2009 21:45
To słowo dobitnie obrazuje styl gry polskich piłkarzy w przegranym meczu ze Słowenią. Był żenujący. Jeśli istnieje statystyka pokazująca liczbę ludzi, którzy po pierwszej połowie zmienili kanał, to współczynnik byłby rekordowy.

Przyznam się, że po gwizdku kończącym pierwszą połowę, postanowiłem znaleźć sobie ciekawsze zajęcie niż oglądanie tego przygnębiającego show. Do tego momentu, zaznałem już dość wrażeń jak na jeden mecz. Włączając końcówkę byłem jeszcze ciekawy czy może jednak udało się strzelić tego honorowego gola, ale nie udało się. Usłyszałem tylko wyrwane z kontekstu pytanie Dariusza Szpakowskiego:

CZTERY ZERO?

Nie Słowacja, a Słowenia. Niektórym mylą się dwa te kraje. Ale kto by przypuszczał po wylosowaniu grupy, że te dwie drużyny, te które zawsze nam się mylą, bedę zajmowały pierwsze miejsca w grupie na dwie kolejki przed końcem eliminacji. Co najlepsze, pozostawiając w tyle, tuż nad San Marino, polską reprezentację. Być może należałoby się parę słów uznania dla obu tych reprezentacji za ambitną grę i sprawienie sporej niespodzianki w grupie trzeciej, ale myślę, że na finiszu ostro namieszają jeszcze Czesi, którzy za miesiąc podejmują nas w Pradze.

Ogólnokrajowy skandal wybuchł tuż po meczu, a w roli głównej występowało nazwisko:

BEENHAKKER


Całe oburzenie i wielkie zniesmaczenie grą reprezentacji spadło na tego człowieka, a impulsywne zachowanie Grzegorza Laty, które przez Holendra zostało wytłumaczone jako naturalne działanie alkoholu, pozostawiło jeszcze większy niesmak. Oczywiście, nie staję tutaj w obronie Leo Beenhakkera, bo mobilizacja do meczu oraz gra w ofensywie to elementy, które nasz zagraniczny trener z Realu Madryt chyba ominął. Martwi tylko sposób w jaki był on traktowany przez ostatnie miesiące swojej kadencji. Atmosfera w kadrze napinała się jak nadmuchiwany balon, który w końcu pękł z wielkim hukiem. Z piłkarzy uszło powietrze, Beenhakker stracił parę i w efekcie żegnamy się z wyjazdem do RPA na mistrzostwa świata.

Czy wstrząs takiej siły zmieni coś w Polskim Związku Piłki Nożnej? Czy potrzebny jest jeszcze jakiś sygnał, który drastycznie obnaży niedoskonałośći tego, za przeproszeniem, związku? Czas uświadomić Wam, drodzy działacze, że robicie to źle. Błędy i zaniechania w ostatnich latach doprowadziły do sytuacji, że jeden z większych krajów w Europie nie ma swojej reprezentacji na mistrzostwach świata w piłce nożnej, która, wstyd się przyznać, jest naszym sportem narodowym.

Błędne było myślenie, że Beenhakker jest czarodziejem. Osobą, która jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki sprawi, że ulotnią się wszystkie nasze problemy, a brudy PZPN-u znikną jak plamy namoczone w proszku Persil. Nic z tych rzeczy, nie każdy holenderski trener od razu musi być Guusem Hiddinkiem. Wina nie spoczywa więc tylko na trenerze i zawodnikach, ale i na ludziach, którzy paląc cygara przy drogich drinkach spokojnie patrzeli na to, jak pod starym Holendrem rozwijał się grzyb, który wcale nie był jadalny, a jednak wielu widziało już go rozpływającego się w sosie na niedzielnym obiadku w siedzibie Polskiego Związku Piłki Nożnej.






Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Trzy zwycięstwa w jeden dzień!

wtorek, 08 września 2009 21:21
Fantastyczny był dla polskich sportowców ten wtorek. Co najlepsze, jutro możemy mieć powtórkę w jeszcze lepszym wydaniu.

Emocje zaczęły się od dramatycznego zwycięstwa polskich siatkarzy 3:2 z Hiszpanią. To czwarte zwycięstwo z rzędu na Mistrzostwach Europy rozgrywanych w Turcji i 15. z rzędu pod wodzą trenera Castellaniego. Takiej serii nasi siatkarze nie mieli nawet pod wodzą obecnego trenera reprezentacji Niemiec, Raula Lozano.

W momencie gdy w polskiej ekipie wybuchała radość po fantastycznym bloku Plińskiego dającego nam zwycięstwo, we wrocławskiej Hali Stulecia już rozkręcali się koszykarze. Początek mieli wyborny, bo po kilku minutach prowadzili 7:0. Dominowali przez większą część spotkania i w efekcie mamy drugie zwycięstwo na tym turnieju. Ostateczny wynik to 86:75.

Ekstazę naszego narodu podsycili jeszcze piłkarze do lat 21, którzy w eliminacyjnym meczu do Mistrzostw Europy, pokonali Finlandię 2:1. Zdecydowanym faworytem grupy wydaje się być Hiszpania, ale przeszkodzić również mogą Holendrzy. Za miesiąc gramy rewanż z Liechtensteinem, z którym nie powinno być kłopotów.

Co nas czeka jutro? O 16.30 siatkarze rozegrają mecz ze Słowacją, a zwycięstwo w tym meczu da nam pewny awans do półfinałów. O 18:15 nasi koszykarze podejmą Turków. Polacy wywalczyli już awans z grupy, ale trzeba walczyć o dobry bilans. Na koniec, o godzinie 20.00 wisieńka na torcie dla fanów polskiej piłki. Wyjazdowy pojedynek ze Słowenią o wszystko. Nasi piłkarze nie raz już udowadniali, że postawieni pod ścianą potrafią stworzyć drużynę i pokonać najsilniejsze zespoły. Miejmy nadzieję, że dzięki zwycięstwu w tym meczu, zawodnicy uwierzą w siebie i o awans do przyszłorocznych mistrzostw świata w RPA będą walczyć do ostatnich minut.




Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

Teraz to już tylko Smuda może pomóc

wtorek, 08 września 2009 16:27
Polska piłka nożna znowu zakpiła z kibiców. W decydującym meczu nasi piłkarze totalnie zawiedli i nie ma dla nich żadnego usprawiedliwienia.

No może poza tym, że Leo Beenhakker od dłuższego czasu nie wie, kogo będzie trenował po zakończeniu eliminacji. Taka sytuacja nie jest komfortowa dla naszej reprezentacji i dla jego samego, ponieważ aktualnie większa presja ciąży na trenerze, a nie na zawodnikach. Znając gorące głowy polskich "działaczy" można być pewnym zwolnienia Leo w przypadku braku wygranej ze Słowenią w Mariborze. Zawirowania wokół Holendra z pewnością nie wpływają dobrze na atmosferę w drużynie, która nie wie jaki los spotka ją następnego dnia.

Oczywistym kandydatem na stanowisko nowego selekcjonera jest Franciszek Smuda, który od dłuższego czasu ma ochotę na polską kadrę. W tej chwili jest on jedynym człowiekiem, który może posklejać i odbudować polską kadrę przed Euro 2012.

Po takim meczu, jaki widzieliśmy w sobotę w Chorzowie byłoby nawet lepiej, aby nikt nie oglądał naszego zespołu na mistrzostwach świata. Wylosowanie w grupie Argentyny czy Holandii wiązałoby się ze sromotną klęską i obnażeniem braków naszych piłkarzy. Lepiej będzie spokojnie budować skład z myślą o przyszłości, a plan na to niewątpliwie ma Franciszek Smuda.

Podziel się
oceń
0
0

komentarze (0) | dodaj komentarz

środa, 26 lipca 2017

Licznik odwiedzin:  2 216  

O moim bloogu

Blog o tematyce sportowej, aktualności, analizy, przemyślenia..

Statystyki

Odwiedziny: 2216

Lubię to